Thursday, 31 January 2013

WHERE DID JANUARY GO?

Ciągle w biegu.
Żeby to choć miało wpływ na sylwetkę, ale gdzie tam!
Bieg w sensie dosłownym odbywa się z rana po schodach na dół, do pracowni, a potem już tylko mentalnie przy malowaniu akwarelami lub pracy przy komputerze. 
W związku z tym nie miałam okazji wypróbować kompletu nowiuśkich, tłoczących się w pudełeczku ekolinek , którym mogę jedynie posłać tęskne spojrzenia i obiecać (jak co dzień), że dziś znajdę chwilkę. Naiwnie się nabierają i czekają dzielnie.





W międzyczasie była zima i się wybyła. Dziś ulice spływają strumieniami, a spod białych plam topniejącego śniegu spozira nasiąknięta wodą i mało atrakcyjna kolorystycznie ziemia.




Na początku miesiąca dokonałam zakupu książki.  Słuchając  jej fragmentów w Trójce szlag mnie trafiał, gdy kończyli  zawsze w najciekawszym momencie. Ciężko powiedzieć, czy ja pożarłam książkę  czy to ona mnie pochłonęła. Dość, że przeczytałam ją na raty, po pracy, w godzinach  które już bardziej klasyfikują się do porannych niż do nocnych.



Zaraz też zrobiłam rozeznanie w innych książkach Joanny Bator, a "Wachlarz japoński" był pierwszą książką przeczytaną przy pomocy własnego czytnika Kindle (genialny prezent urodzinowy!!!!).
Czytnik nie jest w stanie zastąpić trzymania w rękach prawdziwej książki i wszelkich związanych z tym procesem doznań organoleptycznych, lecz dostępność tysiąców tytułów bez konieczności ruszania się z domu, czy czytania z komputera to na pewno powody, dla których będę mieć go zawsze pod ręką!



Powyżej jedna z ilustracji do ukończonego kalendarza w trakcie powstawania. Bohaterkami każdego miesiąca są popularne bajkowe królewny, więc malowało się fajowo. Jako, że jeszcze nie mogę pochwalić się wersjami finalnymi, na pewno dorzucę wkrótce kilka szybkich zdjęć ilustracji w trakcie powstawania!
I to tyle w (jeszcze) styczniu.








Tuesday, 8 January 2013

2013 ON THE BOARD

2013 witam z poślizgiem. Zaczął się równie pracowicie , co poprzedni rok skończył i mam nadzieję, że tempa nie zwolni, bo choć to trochę męczące, to jednak wielce satysfakcjonujące.
Zresztą, kto nie lubi sobie ponarzekać, że "jest zarobiony"?;)
Ja lubię, ale tylko jeśli to stan faktyczny.
Bardzo niecierpliwię się z pokazaniem prac powstałych w grudniu, ale póki książeczki jeszcze nie wyszły, pozostaje mi tylko wrzucenie garstki szkiców i fragmentów.



Mam ochotę na poczynienie jakichś noworocznych postanowień póki mam zapał. Dawno się w o nie bawiłam, ale czasem wiele daje zajrzenie sobie w oczy i sformułowanie kilku prostych zdań.



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...