Thursday, 24 November 2011

SCHRONISKO W SKIERNIEWICACH

W zeszły weekend miałam przyjemność spróbować się z murem na budynku Schroniska dla bezdomnych zwierząt w Skierniewicach. To mój pierwszy mural, co zapewne widać, chlapnęło się tu i tam, walka z chropowatą powierzchnią tynku była nierówna :) ale malowało się fajnie.

Bałam się odwiedzin w schronisku, bo trudno zmierzyć się z cierpieniami zwierząt, jednak wizyta była przyjemnym zaskoczeniem. Pieski zadbane i wesołe, mimo podkulonych ogonków i lękliwych spojrzeń, które świadczą o tym że niejedno musiały przejść.


Dużo młodych ludzi - wolontariuszy , dbających o zwierzaki , zabierających na spacery i obdarzających psiaki miłością, której bidule wciaż niesyte. Dużo z psów niestety w klatkach, wiele smutnych i już bez nadziei, kilkanaście wciąż wyjących z tęsknoty za utraconymi właścicielami...
Imponuje mi poświęcenie pracowników i wolontariuszy. Nie zawsze może to jednak zastąpić pieniądze na karmę dla jego mieszkańców, ocieplanie bud i boksów, leki dla tych schorowanych, a przede wszystkim kochającego właściciela.



I na koniec taki apel- wiadomo, każda pomoc jest mile widziana, ale przede wszystkim ludzie! bądźmy odpowiedzialni za tych , których oswoiliśmy!
Nie powiększajmy grona nieszczęśliwych zwierzaków , pupilami którzy się znudzili, nie puszczajmy piesków żeby sobie pobiegały (zapładniając po drodze pół tuzina bezdomnych suczek...) , zadbajmy o sterylizację, jeśli nie mamy domu dla małych szczeniaków czy kotków...
To tyle.

I jeszcze słówko od Nordsjerny :
"A do apelu pozwolę sobie dopisać małą poprawkę: zadbajmy o sterylizację i nie romnażajmy naszych zwierząt, NAWET jeśli mamy domy, które deklarują, że są chętne na szczeniaczki czy kociaczki. W schroniskach i w domach tymczasowych u wolontariuszy chętni mogą znaleźć dowolną ilość zwierzaków do adopcji - w każdym wieku, każdej płci iw każdym kolorze. Nie zabierajmy potencjalnych domów tym, które już się urodziły i gdzieś na ten dom czekają. Zwłaszcza, że często deklaracje deklaracjami, a potem życie pisze całkiem inny scenariusz. "

Monday, 21 November 2011

CHILDREN OF THE FROST


Wynik siedzenia w lesie.
Wygląda na to, że ze względu na mróz, z badaniami do pracy Bartka mamy spokój do wiosny.
Jupi!

Thursday, 17 November 2011

NOVEMBER

Bardzo lubię listopad.
Zwłaszcza taki ponury, witający rankiem szronem w ogrodzie i żegnający wieczornym wiatrem wyjącym w kominie.
Wieje, jakby sie ktoś powiesił- mawiano kiedyś. Choć nie mam pojęcia, jaki związek ma biedny wisielec z listopadowym wiatrem , to lubię bardzo to powiedzenie i dreszcz, który przebiega po plechach na samo wyobrażenie dyndajcych stóp.
Jako dziewczynka uwielbiałam wieczorem zaszyć się z książką, najlepiej przerażająco przerażającą( w podstawówce pożarłam wszystkie 47 tomów "Sagi o Ludziach Lodu), a potem śnić sny męczące i makabryczne :)
Znacie jakieś wciągające książki z dreszczykiem godne polecenia?
Jeszcze sobie w międzyczasie pogrzebałam w starych wierzeniach i strrasznych opowieściach w Internecie.
Między innymi trafiłam na znany zabobon , który głosi , iż w momencie śmierci właściciela stają w domu zegary. Rozbawiło mnie pytanie pod spodem: A co z zegarem systemu Windows?
:)

Monday, 7 November 2011

NEW BIRDHOUSE


Zdolny Bartodziej zmontował nowy karmnik dla ptaszków, który zawiśnie na brzozie.
Mam nadzieję, że w tak szykownej stołówce pojawi się wkrótce grono znamienitych gości :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...