Tuesday, 23 August 2011

FOG


Ta akwarelka to jeszcze owoc długiego weekendu sierpniowego. Trochę bidulka musiała poczekać na wrzucenie na bloga w związku z natłokiem pracowych, ale jakże przyjemnych obowiązków.

Właściwie zdecydowanie za rzadko maluję łowiczanki, a przecież mieszkam teraz na ziemi łowickiej! Folklor tych okolic jest nieprzerwanym źródłem inspiracji, a sam Łowicz wolę od rodzinnych Skierniewic. Gdybym urodziła się w Łowiczu z dumą zasuwałabym w kolorowym pasiaku, a tak... jako rodowita skierniewiczanka zupełnie nie wyróżniam się z tłumu :)

W tym roku nie udało się wyjechać na ukochaną wieś, w okolice Radomia. I tęskno mi.
Stąd pewnie wsiowe krajobrazy i widziadła rodem z babcinych opowieści.



W ubiegły weekend z przyjaciółmi odwiedziliśmy skansen łowicki w Maurzycach. Całkiem sporawy z bardzo sympatycznymi paniami, które o zwyczajach łowickich potrafiły opowiadać długo i ciekawie. Piękne te niebieskie chaty!







1 comment:

  1. Hej Piękna dziewczyno:) przypadkiem tu trafiłam, a wyjść nie mogę... Ja słyszałam od cioci Krysi że pięknie malujesz ale się nie spodziewałam takich cudów. Zaiste masz talent!!! Twoje obrazy są nie z tej ziemi! a ten z mgłą... ja chce je mieć na ścianach, bardzo chcę! I dopiero raz byłam na tej wsi koło Radomia, zrobiłam dużo zdjęć żeby zapamiętać to miejsce i chciałabym tam ciągle wracać.. A nie ma kiedy:( To miejsce magiczne - bez dwóch zdań. Mam nadzieję że kiedyś się spotkamy i poznamy:) Pozdrawiam, Monika Sadowska.

    ReplyDelete

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...