Monday, 31 August 2009

AGREEABLE END OF AUGUST

Po niemiłosiernym przekiszeniu wędrującego albumu Latarni, wreszcie wysłałam go właścicielce. Cudnymi wpisami chwali się na wspólnym blogu - House of Art.
Tak prezentują się moje strony.




Na tymże blogu zamieściłam także prosty kursik robienia wrzosowego serducha. Nie wiem za bardzo jak tam z jego trwałością. Póki co ma tydzień i wygląda dokładnie tak jak w dniu powstania, także mam nadzieję że powisi jakiś czas w naszym przedpokoju.



We wrześniu na mój warsztacik trafi kolejna książeczka dla dzieci , traktująca o pewnej czarodziejce i dająca dużo możliwości jeśli chodzi o ilustracje. Rączki zacieram , bo styl przyjęty przez wydawnictwo bardzo mi odpowiada. Także trzymam kciuki sama za siebie i już nie mogę się doczekać kiedy w księgarniach pojawią się moje publikacje.
Wydaje się, że jako pierwszy wyfrunie w świat mój drugi projekt ( już 9 września!)
Ale to już temat na odrębny wpis!

Wednesday, 26 August 2009

CAUTION for IF

Dawno nic nie wrzucałam na Illustration Friday, choć wiele razy miałam ochotę.
Tym razem jako ostrzeżenie ( caution) jedna z rokokowych dam, bardziej trująca niż niejedna trucizna. Markiza z ulubionych "Niebezpiecznych związków".
Czekam niecierpliwie na wydanie pierwszej zilustrowanej przeze mnie książki.
Podobno jest w druku. Tymczasem druga realizacja( 4 tomy ) będzie w sklepach już we wrześniu. Ciekawe która wyjdzie pierwsza?

XVIII lady, maybe marchioness from "Dangerous Laisons"? More dangerous than pioson.

Monday, 10 August 2009

FEW GARDEN THOUGHTS

Moje odkrycia co do rozkoszy spędzania całych dni w ogrodzie są banalne w najbanalniejszy sposób. Mam jednak z tego tyle radości , że nie umiem się powstrzymać od ich wygłoszenia . Bo i jak tu się nie cieszyć kiedy:
  • godzinami można patrzeć na taniec gałęzi i liści z wiatrem, kołyszące sie kolorowe główki kwiatów i wszechobecny ruch
  • motyle mrugają kolorowymi skrzydełkami, zupełnie jak podróżujące kwiaty, nie mogące się zdecydować osiąść w jednym miejscu na rabacie
  • światło i cień skaczą po trawniku , grając w tajemniczą grę, której reguły może kiedyś zrozumiem
  • nagrzany taras przyjemnie grzeje bose nogi
  • zaniedbane oczko wodne ściąga do ogrodu kopciuszki ( założyły w naszym ogrodzie gniazdko i doczekały się potomstwa!) , sójki, sroki... na razie tylko te udało mi się wytropić były też i szpaki, ale wyżarły czereśnie i odleciały :)
  • wyszywanie w hamaku to czysta przyjemność!
  • samo myślenie o przyszłych nasadzeniach to drugie tyle radości.

In a few words : There is no more beautiful thing in the world than blooming gaden!
And there is no more pleasant activity than garden planing. Own garden of course!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...