Tuesday, 8 December 2009

CERTAINTY

Zepsuł się samochód i chcąc nie chcąc jestem ze Stachem unieruchomiona w naszej wiosce.
Ma to swoje zalety- wreszcie zabiorę się za porządki. Muszę się też uwinąć z opatulaniem krzewów na zimę- mają nadejść mrozy.
Zgubiłam gdzieś ulubioną płytę z kolędami Mazowsza i coś nie mogę się wprowadzić w świąteczny nastrój. Zamiast plumkania o śniegu i anielskich pieniach wolę zapuścić Charliego Winstona, którego "Hobo" króluje na mojej prywatnej liście przebojów. Nie mogę się doczekać piątkowego wieczoru przed odbiornikiem radiowym- daje chłopak koncert w Trójce!



Akwarela na inny temat- "Pewność"


Our car is broken, so I got stuck with my son in our village. Good point is I can finely do christams cleaning. Instead carols I'm listening Charlie Winston - great voice!

Wednesday, 2 December 2009

HELLO DECEMBER!

I proszę- zima tuż , tuż. Zerkam za okno- żadnych oznak nie widzę. Już prędzej podejrzewałabym, że to wiosna gdzieś czyha za rogiem.
A tu czas za brać się pierniki , co by były zjadliwe na święta... zebrałam już kilka fajnych pomysłów na dekoracje świąteczne, lecz sumienie nie pozwala mi do nich usiąść- zawsze jest coś ważniejszego do zrobienia :(
Chciałam oznajmić wszem i wobec, że samoprzylepne wycinane folie winylowe na ścianę z moimi wzorami można zakupić na stronie naklej.pl. Świetny pomysł na dekorację ściany, bardzo bym chciała miec babkę z cyckiem (poniżej) w moim salonie... Najlepiej w kolorze wściekle różowym...



Na biurku leży zawiadomienie pocztowe i jak się domyślam - to moje stemple z POLPOMPU właśnie przyleciały . Nie mogę się doczekac kiedy dostaną się w moje łapy!!!!!!!!!
Na koniec szybki wgląd w ilustracje listopadowe. Mam ambitny plan wykończyć ilustracje kalendarzowe z wróżkami. Zostały mi jeszcze dwa miesiące do zilustrowania. Jak się uda zrobię z nich kalendarz na 2010 r. Taki jest ambitny plan.


Tuesday, 24 November 2009

DREAMS- WACOM CONTEST

Mój tablet ostatnio nie domaga. Nie mam mu za złe -służył wiernie przez ładnych kilka lat, ale przydałby się nowy. W konkursie na Deviantart, można go wygrać. Pomyślałam że nie zaszkodzi spróbować. Spróbowałam.
Jak ktoś ma konto tamże będę wdzieczna za favy! Decydują o przejściu do półfinału.
Work for Wacom contest.

Thursday, 12 November 2009

LAV STAMPS IN POLPOMP!


POLPOMP wypuścił pierwszą serię moich stempli i w ten sposób moje warkoczowłose dziewuszki mogły znaleźć się obok ślicznych dam Arine oraz przezabawnych Pasiakowych ludków, co mnie bardo cieszy. Mam nadzieję że się spodobają i nie mogę się doczekać kiedy wymacam je własnym rękami. Przyznam w tajemnicy , że największa radocha w tworzeniu stempli to nadzieja że dostanie się je od firmy gratis ;). Także czekam i wyglądam, kiedy to listonosz zawita do mojej skrzynki :)
This haw is look like my first collection of stamps wich I made for
POLPOMP. I can't wait when I'll see them on my own eyes!

Wednesday, 4 November 2009

WINDY DAYS


W pośpiechu powstał notatnik na przepisy kuchenne dla pewnej Agatki. Wreszcie mogłam użyć cudnych papierów, które przyfrunęły od Eight , a także rewelacyjnej "gazetowej " wstążki.
Mam nadzieję , że nie zmarnowałam ani jednego ani drugiego...


Wiatr się uwziął i przenikliwym zimnem omiata ogród i ulice. Na taką pogodę najprzyjemniej patrzy się przez okno...

Tuesday, 27 October 2009

FLIGHT


Ach tak sobie odlecieć w siną dal... Zamieszkać w latającym fotelu i hycać od kraju do kraju lub z bajki do bajki!
W podróż razem z dziewuszką i jej bagażem miałam wyprawić kota,ale mój narobił dopiero co do kwiatka i w ramach kary nie poleciał. Myślę że teraz gorzko żałuje :)

Monday, 26 October 2009

OCTOBER TRAILS

Nadeszły chłodne dni i zimne noce. Niesamowita sprawa napalić samemu w piecu :) Po okolicy snują się październikowe dymy i w wilgotnym powietrzu czuć prawdziwą jesień- mokra ziemia, przemoknięte liście, taniec z grabiami po trawniku , czerwone owoce na irgach i ozdobnych jabłoniach. Drzewa bezwstydnie zrzucają liściaste ciuchy, tylko pruderyjny tulipanowiec wciąż się ociąga, ale też gdzieniegdzie świeci golizną konarów i gałęzi. Wiewiórki zżarły wszystkie orzechy :) także dla nas nic nie zostało.
Kotka wyleguje się na parapecie nad kaloryferem i zazdrośnie patrzy jak popijam ciepłą herbatkę z rumem.
Pomiędzy firankami zapodział się kolorowy motyl- smutny zakładnik jesieni.


The weather is clammy and cloudy. Trails nad mist are smudgeing outside. I found joyless butterfly in my home- poor hostage of Autumn

W wolnej chwili wraz ze Stasiem "ulepiliśmy" notesik. Stacho zsam wybierał materiały i kolory a także kleił.

We made this with my son. He choose colors and materials. It's scrapbook for him.

Markiza chyba czuje miętę do mojego Bartka i coś mi się zdaje, że chce mnie wysiudać.

My cat fell in love with my husband, It's reciprocal love, I'm affraid. What about me???!!!

Friday, 9 October 2009

LAVENDER MOOD

Nastrój lawendowy= trochę zamyślenia+ szczypta melancholii+ciepły wiatr+zapach lawendy i cyrtyny+zagubiony promień słońca.

Moje lawendy ciągle kwitną.

Tak wzgląda moja tapeta na pulpicie :)

Monday, 5 October 2009

BEGIN OF OCTOBER

Tak wyglądała powódź Tapatików na moim biurku. Książek starczyło dla najbliższej rodziny, a było ich przecież tak dużo!


Teraz biurko najczęściej okupuje pewne puchate stworzenie, które mieszka już z nami od 3 tygodni, a jej dumne imię brzmi- Markiza- od "M" na łepetynce.
Jej pochodzenie raczej nie jest zbyt szlacheckie, gdyż jest owocem mezaliansu :) myślę jednak że imię będzie pasowało do powabnej kotki , jaką zapewne wkrótce się stanie.
Markizol jest wspaniałym lekiem na smutki, a tych ostatnio trochę się nazbierało.

Staram się smutki mieć w nosie i cieszyć się z pięknej jesieni. Ogród, w którym niedostatek kwiatów latem był dość dotkiwy, jesienią odwdzięcza się bogactwem kolorowych liści i owoców. Cebulki przeróżnych odmian tulipanów, szafirków już posadzone, także można mieć nadzieję na kolorową wiosnę.

Saturday, 26 September 2009

PATTERN for IF

Fajny temat się trafił bo właśnie wczoraj siedziałam wieczorkiem nad pewnym wzorkiem. Bach go na sukienkę wektorowej babki i mamy "pattern" na Illustration Friday. Fajnie się złożyło.
Wszystko wykonane na laptopie więc obawiam się że są przejaskrawione kolory- taki monitor :/
A za oknem słoneczny i ciepły schyłek dnia :)



I done this pattern yesterday without purpose. Now I use it for illustration for Illustration Friday. Everything in autumn mood. Exept weather behind window. It's sunny and warm saturday evening... :)

Tuesday, 22 September 2009

FIRST DAY OF...AUTUMN!

Chodzą mi ciekawe pomysły po głowie odnośnie aranżacji jesiennych, a ubrane są w fiolety i pomarańcze:)
Przydałoby się też bloga ustroić w jesienną szatę.
Wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią , że przyszły weekend to babski weekend- mam nadzieję , że uda nam się porękodzielić.

Aktualizacja:
Udało mi się zmienić wygląd :)
Czy ktoś potrafi strącić wszystkie liście z nagłówka? Mi się do tej pory nie udalo.

Wednesday, 16 September 2009

GOOD MOOD

Jestem we wspaniałym nastroju a to za sprawą ooogromnego pudła pełnego książek. Dotarły do mnie Tapatiki ( 4 tomy x10) - razem 40 książek!!!!
Już przemyślałam komu sprezentuję i nadal, mimo takiej ilości nie udało mi się wyjść poza krąg rodzinny.
Bardzo żałuję , że nie mam przy sobie aparatu żeby pokazać jak pięknie książki zawalają mi całe biurko. Wspaniały widok, aż serce roście.
Dodatkowo przyszły zamówione zaledwie wczoraj akwarelki "Białe noce". Do tej pory miałam tylko 16 kolorów tej firmy ( służyły mi 8 lat! i jeszcze się nadają).

Oto wróżka do nowego projektu książkowego wykonana z pomocą starych akwarelek. Nie mogę się doczekać pokazania , jak się sprawują nowe!

Sunday, 13 September 2009

ERI




Książki przyszły w czwartek. Trzy egzemplarze trafiły do najbliższych, czwarty zostawiłam dla siebie :)
Najbardziej zadowolona jestem z okładki.
Ta książka to żaden krok dla ludzkości, ale ogromny dla mnie( czy jakoś tak :))

Thursday, 10 September 2009

FIRST PUBLICATIONS!

Przyszedł wreszcie czas na mój wrześniowy debiut!
Mimo że ilustracje do mojej pierwszej publikacji oddane były późna wiosną, zaledwie o kilka dni wyprzedziła kolejną.
Mam nieopisaną przyjemność przedstawić magiczną opowieść o pewnej dzielnej dziewczynie i jej dość niezwykłym podopiecznym autorstwa Jacka Inglota, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Skrzat:)


Od wczoraj w księgarniach internetowych można też znaleźć całą serię ( 4 tomy) niesamowitej opowieści o zabawnym rodzie Tapatików autorstwa niezrównanej Marty Tomaszewskiej. Książki wydało Wydawnictwo Nowy Świat.
Pochłonęłam tekst jednym tchem :)




Czekam niecierpliwie aż listonosz przyniesie moje wydania autorskie. Rączki zacieram i wypatruję. Staszek też nie może się doczekać , bo to oznacza wieczorne czytanie książek z ilustracjami mamy:)
Żeby już przyszły!
I'm impatiently waiting for my examples of first books with my own illustrations. Im'm very excited!!!

Monday, 7 September 2009

STRONG for IF

Akwarelki z weekendowych wieczorków.
Spacery rodzinne- podciągam pod temat na Illustration Friday. Z perspektywy kilku letniego dziecka patrząc, kto może być sliniejszy niż mama?
Tylko tata:)
Who can be stronger than mother in few yeras old child opinion?
Only daddy!

Monday, 31 August 2009

AGREEABLE END OF AUGUST

Po niemiłosiernym przekiszeniu wędrującego albumu Latarni, wreszcie wysłałam go właścicielce. Cudnymi wpisami chwali się na wspólnym blogu - House of Art.
Tak prezentują się moje strony.




Na tymże blogu zamieściłam także prosty kursik robienia wrzosowego serducha. Nie wiem za bardzo jak tam z jego trwałością. Póki co ma tydzień i wygląda dokładnie tak jak w dniu powstania, także mam nadzieję że powisi jakiś czas w naszym przedpokoju.



We wrześniu na mój warsztacik trafi kolejna książeczka dla dzieci , traktująca o pewnej czarodziejce i dająca dużo możliwości jeśli chodzi o ilustracje. Rączki zacieram , bo styl przyjęty przez wydawnictwo bardzo mi odpowiada. Także trzymam kciuki sama za siebie i już nie mogę się doczekać kiedy w księgarniach pojawią się moje publikacje.
Wydaje się, że jako pierwszy wyfrunie w świat mój drugi projekt ( już 9 września!)
Ale to już temat na odrębny wpis!

Wednesday, 26 August 2009

CAUTION for IF

Dawno nic nie wrzucałam na Illustration Friday, choć wiele razy miałam ochotę.
Tym razem jako ostrzeżenie ( caution) jedna z rokokowych dam, bardziej trująca niż niejedna trucizna. Markiza z ulubionych "Niebezpiecznych związków".
Czekam niecierpliwie na wydanie pierwszej zilustrowanej przeze mnie książki.
Podobno jest w druku. Tymczasem druga realizacja( 4 tomy ) będzie w sklepach już we wrześniu. Ciekawe która wyjdzie pierwsza?

XVIII lady, maybe marchioness from "Dangerous Laisons"? More dangerous than pioson.

Monday, 10 August 2009

FEW GARDEN THOUGHTS

Moje odkrycia co do rozkoszy spędzania całych dni w ogrodzie są banalne w najbanalniejszy sposób. Mam jednak z tego tyle radości , że nie umiem się powstrzymać od ich wygłoszenia . Bo i jak tu się nie cieszyć kiedy:
  • godzinami można patrzeć na taniec gałęzi i liści z wiatrem, kołyszące sie kolorowe główki kwiatów i wszechobecny ruch
  • motyle mrugają kolorowymi skrzydełkami, zupełnie jak podróżujące kwiaty, nie mogące się zdecydować osiąść w jednym miejscu na rabacie
  • światło i cień skaczą po trawniku , grając w tajemniczą grę, której reguły może kiedyś zrozumiem
  • nagrzany taras przyjemnie grzeje bose nogi
  • zaniedbane oczko wodne ściąga do ogrodu kopciuszki ( założyły w naszym ogrodzie gniazdko i doczekały się potomstwa!) , sójki, sroki... na razie tylko te udało mi się wytropić były też i szpaki, ale wyżarły czereśnie i odleciały :)
  • wyszywanie w hamaku to czysta przyjemność!
  • samo myślenie o przyszłych nasadzeniach to drugie tyle radości.

In a few words : There is no more beautiful thing in the world than blooming gaden!
And there is no more pleasant activity than garden planing. Own garden of course!

Thursday, 30 July 2009

GARDENER MAID



Jak patrzę na obrazek lirycznie- widzę wiersze Lesmiana, gdy mrużę oko............................

Wednesday, 22 July 2009

VERY SHORT HOLIDAYS

Wróciłam po tygodniu byczenia się na wsi. Rodzinne okolice mojej Babci zawsze mnie rozczulają, mam do nich ogromny sentyment, a tydzień to zdecydowanie za mało aby nasycić się ciepłymi wieczorami pachnącymi zbożem i ziołami.


Z drugiej jednak strony, bardzo ciekawie zapowiada się reszta lata pod względem ilustracyjnym i chociaż nie będzie czasu na wypoczynek - zacieram ręce!
Pod spodem kilka koncepcji do powstających i powstałych projektów.

Moja pierwsza zilustrowana książka nadal jest w składzie! Rwę włosy z niecierpliwości!

Wednesday, 1 July 2009

IN THE GARDEN

Móc w każdym (prawie) momencie wyjść do ogrodu to niesamowita frajda. Zwłaszcza jesli ogród powoli zaczyna "wyglądać".
W naszym znajduje się zdecydowanie za mało bylin i to jest obszar , w którym zamierzam (w miarę możliwości) działać. Za to mamy pod dostatkiem drzew i krzewów. Tych pierwszych nawet trochę za dużo w stosunku do powierzchni ogrodu, ale na tą chwile nie stanowi to jeszcze problemu.




Właścicielem tych pieknych liści jest tulipanowiec( Liriodendron tulipifera) ma 6 lat i wysokość 2 piętrowego domu. Niestety, jeszcze nie kwitnie i nie miałam okazji zobaczyć jego żółtych dużych kwiatów podobnych do tulipanów. Może za rok...

Poniżej burzowe niebo nad nasza wioską, które jest ostatnio bardzo częstym gościem widnokręgu.


Some photos of my garden and neighbourhood.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...